- Najwidoczniej w głębi twojego lodowatego serca uwielbiasz ten kolor.- powiedziała Gryfonka z kpiną w głosie. Jednak widząc błysk w oku różowowłosego jej uśmiech natychmiast zastygł na twarzy. -A wiesz co jeszcze uwielbiam Granger? -Nie? -Łaskotki - powiedział po czym szybko podbiegł do łóżka i usiadł okrakiem na brunetce. Jechaliśmy w ciszy, ja głęboko zapatrzona w smugi deszczu zostawiane na szybie samochodu, on głęboko zapatrzony w drogę. Gdy dojechaliśmy nawet tego nie zauważyłam. Tłumaczenia w kontekście hasła "Amy girl" z angielskiego na polski od Reverso Context: Right before he got that girl pregnant, the "not Amy girl" that he wasn't in love with. Traductions en contexte de "iloma dziewczynami" en polonais-français avec Reverso Context : Prowadzi dziennik, z iloma dziewczynami już był. Traduction Context Correcteur Synonymes Conjugaison Conjugaison Documents Dictionnaire Dictionnaire Collaboratif Grammaire Expressio Reverso Corporate Tłumaczenie hasła "Ze ile" na niemiecki . Przykładowe przetłumaczone zdanie: Z iloma klubami robimy interesy? ↔ Mit wie vielen Clubs haben wir Geschäfte gemacht? Tłumaczenia w kontekście hasła "spałeś w" z polskiego na niemiecki od Reverso Context: Spałeś w nowym miejscu i pewnie miałeś koszmar. Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate Übersetzung im Kontext von „Girls“ in Deutsch-Polnisch von Reverso Context: Morgan wird den Tod des Call Girls nicht ruhen lassen. Tłumaczenia w kontekście hasła "have you slept" z angielskiego na polski od Reverso Context: How many nurses have you slept with this week? Tłumaczenia w kontekście hasła "chicas diferentes" z hiszpańskiego na polski od Reverso Context: Dos chicas diferentes, dos números diferentes. Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate Czy to źle? Zależy jak na to spojrzeć. Z jednej strony to najlepszy sposób na pozbycie się balastu, który gdzieś tam się pod czerepem zalęgł, z drugiej zaś to idealny sposób na wyprowadzenie swego mężczyzny z psychicznej równowagi. Musicie bowiem wiedzieć, że pewnych rzeczy facetom nie powinno się mówić. T4msci. Chapter Text Grupa przyjaciół umówiła się na nocowanie u Harry’ego i Ginny w piątek wieczorem. To było spontaniczne i niespodziewane, ale pomyśleli, że będzie świetna zabawa. Tak więc kiedy Hermiona wróciła z pracy do domu, teleportowała się z Luną do Harry’ego i Ginny. Ron i George szybko zdali sobie sprawę z tego, że popełnili błąd, ponieważ ich wynalazek wciąż się nie przyjął. Billowi udało się znaleźć przeciwzaklęcie i nałożył je na mieszkania, Muszelkę i Norę. Dodatkowo przeklął obu braci.— Hej, wszystkim! — przywitała się Hermiona.— Dobrze was widzieć — powiedziała Ginny.— Tak, bo przecież nie widzieliśmy się dzisiaj rano. — Teo uśmiechnął się.— Och, cicho — mruknęła Luna, siadając obok siedzieli wokół, rozmawiając, śmiejąc się, pijąc kremowe piwo i dobrze się bawiąc. Po chwili Pansy wpadła na pomysł.— Zagrajmy w grę! — wykrzyknęła.— Och, przepraszam, nie zdawałem sobie sprawy, że mamy po dwanaście lat. — Ron zaśmiał się.— Zamknij się, Łasic — rzuciła Pansy.— Wytłumacz się, Mopsiuku — odpowiedział Neville.— Och! Zagrajmy w „Prawdę czy wyzwanie”! — zawołała Luna.— Czytasz mi w myślach! — Pansy rozpromieniła się.— Nie mogę czytać w twoich m…— Bez obaw, kochanie. — Teo westchnął, klepiąc blondynkę po w kręgu, a Ginny położyła na środku butelkę.— Dobra, więc ten, kto kręci butelką, pyta, a ten, kogo wskaże, mówi prawdę lub robi wyzwanie. Jeśli zrezygnuje, udaje się na pięć minut do ogrodu — wyjaśniła. — Ja zacznę. — Obróciła butelką, która wskazała Neville’a. — Sprout, prawda czy wyzwanie?— Wybieram wyzwanie. Znając ciebie, Gin, sprawisz, że wypłyną ze mnie wnętrzności. — Uśmiechnął się.— Dobrze… wyzywam cię do stania na rękach — wybrała losowo, nie do końca tego przewrócił oczami, ale mimo to wstał i stał na rękach przez około trzy sekundy, zanim się przewrócił.— Zrobione. — Uśmiechnął się, dołączył do kręgu i zakręcił butelką. — Harry, prawda czy wyzwanie?— Wyzwanie — odpowiedział.— Dobrze… Hmm, nie wiem…— Och! Mam coś! — wykrzyknął Teo i szepnął coś do ucha Neville’a, powodując, że ten wybuchnął śmiechem.— Harry, jest szansa, że mnie zabijesz, ale… Spędź siedem minut w niebie z Ginny… z Ronem w pokoju. — Zachichotał i wszyscy zaśmiali się, z wyjątkiem Harry’ego, Ginny i Rona, którzy rzucali Teo mordercze spojrzenia.— Nie ma mowy. Ten czas z George’em był wystarczająco traumatyczny — warknął Harry.— Czekaj, jaki czas z George’em? — zapytała Hermiona.— Ja i Harry całowaliśmy się w kuchni, kiedy wszedł George. — Ginny skuliła się.— Doberrreek — wysyczał Harry do jej ucha, sprawiając, że jej twarz zbladła.— Możesz zrezygnować — zasugerowała Luna.— Chodźcie, Ginny i Ron — prychnął Harry, biorąc Ginny za rękę i cała trójka poszła do wciąż wpatrywał się w grupę i mamrotał coś pod nosem. Po kilku minutach wrócili; Ginny wyglądała na oszołomioną, a Ron na straumatyzowanego na zawsze. Chwycił Teo za kołnierz koszuli i wycelował w niego różdżką.— Skrzywdzono mnie na całe życie. Nigdy więcej nie będę mógł spojrzeć mojej siostrze lub najlepszemu kumplowi w oczy, więc każ mi to zrobić jeszcze raz, a zamorduję cię — syknął, po czym usiadł z powrotem.— Harry, twoja kolej na kręcenie — powiedziała butelką, która wskazała na Teo.— Prawda czy wyzwanie? — zapytał z diabelskim błyskiem w oku; to był jego czas zemsty.— Prawda, to mniej śmiercionośne — mruknął.— W porządku. Z iloma dziewczynami spałeś?— Wow, dzięki, Harry. Jako jego dziewczyna naprawdę muszę to wiedzieć — powiedziała Luna sarkastycznie.— Hej, myślisz, że podobało mi się, że przeleciałaś Neville’a na ósmym roku? Około dziesięciu, licząc szybko — oświadczył Teo.— Chwila, chwila. Co zrobili Neville i Luna?!— Dzięki, ludzie — powiedział Neville i uszczypnął się w nos. — Jednorazowa akcja, uśmiechnął się i ponownie zakręcił butelką. Wylądowała na Lunie.— Prawda — wymamrotała, a jej twarz wciąż była czerwona ze wstydu.— W porządku, kto jest lepszy: ja czy Neville? — Uśmiechnął uderzył go w głowę, a Neville omal udławił się własną śliną.— Nie odpowie na to — wymamrotał szybko.— Tak, nie odpowiem — dodała Luna.— Dobrze, więc do ogrodu.— Nienawidzę cię, Teodorze… Ja… nie mogę na to odpowiedzieć! Raz spałam z Neville’em, a z tobą dwa lata! Sprout jest moim najlepszym przyjacielem, a Teo moim chłopakiem. Czuję się jak największa dziwka na świecie! — wykrzyknęła Luna.— Dobrze, zamknij oczy i oczyść umysł — powiedział Ron, a Luna to zrobiła. — Zadam ci kilka pytań, ale nie możesz się zastanawiać.— Za gorąco czy za zimno?— Za zimno.— Górna koja czy dolna koja?— Górna koja.— Dzień czy noc?— Dzień.— Teo czy Neville?— zakryła usta dłonią i otworzyła oczy. Pozostali zaczęli chichotać, podczas gdy Luna, Teo i Neville rzucali niezręczne spojrzenia.— Masz chęć się wytłumaczyć? — Ginny roześmiała się.— Cóż… Neville jest bardziej… Teo nie… Nev ma… Teo zawsze… Och, walić was wszystkich! — wrzasnęła Luna.— Żałuję moich życiowych decyzji — powiedział Teo śpiewającym tonem.— To tak, jak ja! — dodał Neville.— I ja. — Luna skuliła się.— Dobra, zanim zrobi się niezręcznie, Luna, zakręć. — Hermiona zaśmiała Ginny.— Wyzwanie — powiedziała od razu.— Dobrze… Zjedz łyżkę musztardy — wymyśliła wstała i poszła do kuchni. Wróciła z łyżka musztardy i zjadła ją jak łyżkę cukru.— Jak?! No jak?! — zapytał Blaise.— Nie jest taka zła — odpowiedziała i zaniosła łyżkę do toczyła się dalej i stawała coraz dziwniejsza. Ron musiał zjeść kawałek cebuli, Blaise wykrzyczał przez okno swoje dziecięce przezwisko, Pansy pocałowała Harry’ego, a Teo spędził dwie minuty, wstrzymując oddech.— Ginny, prawda czy wyzwanie? — zapytał Ron.— Prawda — odpowiedziała.— Dobra, co pisałaś w swoim pamiętniku jako dziecko? Wiesz, tym po Riddle’u? — sprecyzował.— Och! Cóż, mogę wam w tym pomóc. — Harry zaśmiał się i zerwał na nogi.— Harry, proszę, nie! — Ginny błagała, ale on już biegł na górę. Wrócił z różowym, kwiatowym notatnikiem. — Harry, przysięgam, że jeśli przeczytasz chociaż jedno słowo, odwołam ślub.— Och, masz rację. Ty powinnaś to przeczytać! — wykrzyknął i podał na niego, poczerwieniała i wsunęła notatnik w jego ręce.— Dobra. Ty to zrób — mruknęła, wpatrując się w podłogę.— W porządku. — Harry roześmiał się i odchrząknął. — „Drogi pamiętniku, cześć, jestem Ginny. Mój ostatni pamiętnik, który prowadziłam, nie był zbyt dobry; wiesz, odpisywał do mnie i próbował pożreć moją duszę. Tata sprawdził ten, by upewnić się, że jest bezpieczny. Uratował mnie chłopiec o imieniu Harry Potter i był niesamowity. To ten Chłopiec-Który-Przeżył zabił Voldemorta! Muszę przyznać, że być może troszeczkę się w nim zadurzyłam, ale kto by nie chciał? Ma naprawdę ładne oczy i miękkie włosy. Napisałam mu w zeszłym roku kartkę walentynkową, ale nie sądzę, że mu się spodobała. Nigdy by mnie nie polubił. Jest przyjacielem mojego starszego brata, Rona, i prawdopodobnie przez to myśli, że jestem super dziwna. Ron i bliźniacy zawsze gadają o mnie głupoty. Ale to nic, bo teraz wiem, jak ich przekląć, więc mam nadzieję, że przestaną. Może w ten sposób ja i Harry możemy zostać przyjaciółmi, a gdy będziemy starsi, powiem mu, że go lubię. Podpisano: Gin.”Cała grupa skręcała się ze śmiechu z wyjątkiem Ginny, która wpatrywała się w Harry’ego.— Nienawidzę cię, Bongo — wymamrotała.— Jesteś pewna? Możemy przeczytać jeszcze inne…Ginny wzięła notes od niego i przycisnęła do piersi.— Co się stało z jego oczami, które są tak zielone jak świeżo marynowana ropucha? — Ron uśmiechnął się.— Jego włosy są czarne jak tablica — kontynuowała Hermiona.— Chciałabym, by był mój, jest taki boski. — Draco roześmiał się.— Walcie się wszyscy — warknęła zaśmiał się i pocałował ją w policzek.— Też cię kocham, Dziewczyno Pottera — powiedział.— Nie! — warknął Ron.— Nie? — powtórzył Harry.— Po tym, co Nev i Teo kazali nam zrobić, masz zakaz zbliżania się do niej na odległość mniejszą niż dziesięć stóp, kiedy jestem w tym samym pomieszczeniu, co wy — odpowiedział.— Och, naprawdę? A co, jeśli zrobię to? — zapytała Ginny i objęła Harry’ego ramieniem.— A jeśli zrobię to? — zadrwił Harry i pocałował Ginny.— A co myślisz o tym?Ginny uśmiechnęła się i usiadła na kolanach Harry’ego. Ron wpatrywał się w nich, zaciskając pięści, podczas gdy inni się śmiali.— Zamorduję cię. Wystarczy, że się oświadczyłeś, a potem ją zapłodniłeś. Dłużej tego nie zniosę! — załkał Ron.— Przeżyjesz. — Hermiona uśmiechnęła się. — Ale, wracając do gry! "Wiem, że radzisz nie dyskutować z chłopakiem o tym, ilu miało się kochanków, ale czy rozmawiać o tym z narzeczonym, za którego wychodzę za mąż? Czy to coś, o czym powinien wiedzieć? A raczej, czy jeśli partner chce wiedzieć, mam z nim o tym dyskutować?" - pyta nasza czytelniczka. Nie jestem zwolenniczką zdradzania "liczby" w żadnych okolicznościach. Choć to pytanie wydaje się niezwykle popularne, nie wierzę, że ludzie dorośli, którzy skończyli 18 lat, pytają swoich partnerów o to, z iloma kochankami byli w łóżku. Tak jak większość kobiet zakłada, że mężczyzna jest "dobrą partią", gdy ma stopień naukowy i sporo zarabia, a wielu mężczyzn uważa kobietę za "materiał na żonę", jeśli ta potrafi zachować się w kuchni, ludzie - a zwłaszcza mężczyźni - są przekonani, że "liczba" świadczy o wartości, moralności i wskazuje, czy osoba jest godna być ich parterem. Tak nie jest. Odpowiedź na pytanie o to, ilu miało się kochanków, nie niesie żadnych przydatnych informacji. Czterdziestolatka może powiedzieć, że trzech. W miarę bezpieczna liczba, tylko że nadal nie wiadomo, czy były to poważne związki, czy któryś z mężczyzn był żonaty albo czy przypadkiem wszyscy kochankowie nie spotkali się w jednym łóżku w jakimś szalonym ménage a trois (plus jeden) tydzień wcześniej, przy czym jeden z uczestników to przyszły drużba narzeczonego. W przypadku kobiety nie ma dobrej odpowiedzi - każda prawdopodobnie zostanie wykorzystana przeciwko niej, dlatego zawsze radzę nie mówić. I nieważne, że w porównaniu z pytającym mężczyzną przeszłość kobiety jest nudna i monotonna. Prędzej czy później kobieta zostanie potraktowana z pogardą - nawet jeśli jest dziewicą. W najlepszym razie czeka ją tzw. slut-shaming, czyli wyśmiewanie i poniżanie za to, że prowadzi życie seksualne. Nie jest tajemnicą, że w kwestii seksu w naszej kulturze mężczyzn obowiązują inne, bardziej liberalne standardy, i że wielu mężczyzn to wykorzystuje. Gdy na pytanie odpowiada facet, to bez względu na to, jak wysoką liczbę poda, zwykle kwituje się to wzruszeniem ramion, zgodnie z przekonaniem, że "cóż, chłopcy zawsze będą chłopcami". Kilka miesięcy temu uczestniczyłam w panelu dyskusyjnym zorganizowanym przez czasopismo "Essence". Wraz ze mną przy stole zasiedli czołowi blogerzy piszący o związkach: Damon Young z "Very Smart Brothas", Anslem Samuel z "Naked With Socks On", Jozen Cummings z "Until I Get Married" i Charli Penn-Watkins z "Man Wife and Dog". Cummings zachwycał się dojrzałością kobiet, które nie wypytują o kochanki z przeszłości. Musiałam mu coś wyjaśnić: to nie jest oznaka dojrzałości. Taka postawa wynika ze świadomości, że gdybyśmy my, kobiety, zaczęły oceniać mężczyzn tak, jak oni oceniają nas - na podstawie liczby partnerów seksualnych - nie pozostałoby nam zbyt wielu kandydatów do umówienia się na randkę. Faceci, wszyscy po 30., przyznali, że od lat nikt nie pytał ich o to, ile mieli kochanek ani sami nikomu nie zadawali tego pytania. Kilku przyznało nawet, że odkrycie, że kobieta jest "zbyt doświadczona", może być niepotrzebnym ciosem dla ego. Doszliśmy do wspólnego wniosku, że najlepiej radzić naszym czytelnikom, by nie zadawali tego pytania. A jeśli mają pecha i sami zostali postawieni pod murem, powinni skłamać lub unikać udzielania odpowiedzi, próbując przy tym wybadać, o co w rzeczywistości chodzi dociekliwemu partnerowi. W tej sytuacji odpowiadamy pytaniem na pytanie: "Czego tak naprawdę chcesz się dowiedzieć?". Zazwyczaj pytający próbuje się zorientować, czy kobieta jest bardziej doświadczona od niego, czy może być dobra (lub nie) w łóżku, jakie jest prawdopodobieństwo, że zarazi go chorobą weneryczną i czy powinien liczyć się tym, że wpadnie na któregoś z jej byłych kochanków. Jeśli myślicie o ślubie, zakładam, że twój narzeczony już wie, czy jesteście do siebie seksualnie dopasowani. Być może jednak czuje się niepewnie i zastanawia się jak wypada w porównaniu z innymi mężczyznami. Jeśli znalazłaś się w takiej sytuacji, odpowiadając na pytanie tylko otworzysz puszkę Pandory. Postaraj się tego uniknąć, powiedz mu coś, co mile połechce jego ego: "Kochanie, jesteś najlepszy". Bez względu na prawdziwość tego stwierdzenia to jedyna rozsądna odpowiedź dla mężczyzny, którego planujesz poślubić. Rozmawiacie o małżeństwie, więc zakładam, że macie za sobą wiele wspólnych wyjść, a on rozeznał się już wśród twoich przyjaciół i wie, czy w kręgu waszych wspólnych znajomych są jacyś twoi byli. Mam nadzieję, że do tej pory oboje robiliście testy i co roku regularnie się badacie. Jeśli nie, nie lekceważ tego: od razu idźcie do najbliższego lekarza lub kliniki i się przebadajcie. Od czasu do czasu zdarza się facet, który po prostu nie odpuści, aż zdradzisz, ilu miałaś kochanków. Wiedz, że to sygnał ostrzegawczy. Prawdopodobnie nie jest zbyt wyedukowany w kwestii tego, co ważne w związku, więc gdy w końcu zbrzydnie ci wiercenie w brzuchu i szczerze mu odpowiesz, zapewne znów zademonstruje ci to w jakiś inny, równie archaiczny i seksistowski sposób. W tym miejscu nie pozostaje nic innego, jak bieg - nie spacer - w kierunku najbliższego wyjścia. Twoi byli nie są jego jedynym problemem. Powodzenia! Sala eliksirów pełna była siódmoklasistów z Gryffindoru i Slytherinu. Slughorn stał na środku sali i wpatrywał się w Harry'ego i Zacka. Potter patrzył oczekująco na nauczyciela, a Henrie zwrócił swoją uwagę na podłogę. Wszyscy uczniowie wpatrywali się w dwóch Gryfonów, którzy spóźnili się na lekcję piętnaście minut. - No, to który z Was ma coś na usprawiedliwienie? - zapytał Slughorn. - Widzi pan, ja i Zack trochę się zgubiliśmy - wyjaśnił Wybraniec. - Potter, chodzisz do tej szkoły siódmy rok. - Tak, ale, panie profesorze, nie ja się zgubiłem. Znaczy ja też, ale nie dokońca. - Koniec, Potter. Ty i Henrie siadać i następnym razem macie być punktualnie - dwójka chłopców usiadła obok Hermiony i Emmy. Po eliksirach Gryfoni i Ślizgoni stali pod klasą Obrony Przed Czarną Magią. Wszyscy byli ciekawi nowej nauczycielki. Hermiona stojąc z Ginny, Amelią, Harrym, Zackiem i Nickiem wpatrywała się w krajobraz rozciągający się za oknem. - Herm? - głos Weasley wyrwał dziewczynę z zamyślenia. Odwróciła głowę w stronę Grfyonki. - Tak? - Jak Ci się mieszka z Malfoy'em? - Jakoś. Dalej jest wredną, wkurzającą fretką. - Dzięki, Granger - powiedział Draco, stając obok Hermiony z ironicznym uśmieszkiem. - Ale jakbyś zapomniała to ty wpakowałaś mi się wczoraj do łazienki. - Ja Tobie?! Chyba sobie kpisz. - Idziecie? - zapytał Nick. Po dziesięciu minutach do klasy weszła młoda kobieta o czarnych włosach ubrana w granatowe rurki i czarną koszulkę. Stanęła przodem do uczniów i spróbowała ich uciszyć. Chwilę potem w klasie nie słychać było niczyjego szeptu. - Nazywam się Elizabeth Stewart i będę Was w tym roku uczyła Obrony Przed Czarną Magią - oznajmiła nauczycielka. - Pod koniec maja piszecie OWUTEMY-y, więc na lekcjach będziemy powtarzać materiał z całej ktoś jakieś pytania? - zapytała, jednak nikt nie zamierzał się odezwać. Pierwszą lekcją było przypomnienie zaklęć obronnych. Po zajęciach uczniowie zaczęli schodzić do Wielkiej Sali na obiad. - Jutro wyjście do Hogsmead - stwierdził Harry siadając naprzeciwka Hermiony. - Idziemy? -zapytała Granger. - Jutro są wybory do drużyny. Ale następnym razem na pewno. Muszę się mentalnie przygotować, że teraz każdy mój trening będzie nadzorował Weasley. - Biedactwo. Jak mu coś zrobisz to powiedz. Po obiedzie Hermiona razem z Emmą i Harry, udały się na lekcję latania. Szatynka nie miała ochoty na widywanie się z Ronem. Stojąc na boisku modliła się w duchu, żeby jakaś klątwa trafiła w Weasley'a, jednak gdy pojawił się tuż przed nią, przeklęła samą siebie, nie wiedząc właściwie za co. Nie zmieniał się odkąd widziała go ostatnio. Wciąż pamiętała dzień, w którym z nią zerwał, wcześniej całując się z Luna Lovegood. Wtedy obiecała sobie, że nie będzie przez niego płakała i pokaże, ze jest silną dziewczyną/ Słuchała go tylko kilka minut, a gdy mówiąc o nie umiejących latach, spojrzał na nią z wrednym uśmiechem, przestała skupiać na nim jakąkolwiek uwagę. Stała i wpatrywała się przed siebie zupełnie jak każdy, kto grał w drużynie lub próbował. Malfoy siedział na trawie z tyłu tłumu razem z Potterem, który tak jak on miał w nosie wywody i wykłady Rona. Zack i Nick, którzy stopniowo cofali się w tłum po kilku minutach dosiedli się do Dracona i Harry'ego. Hermiona i Emma stały wraz z innymi osobami znudzone do końca. - Malfoy, Potter - przerwał nagle swój wykład nauczyciel, a Ślizgon i Gryfon powstrzymując śmiech, wstali patrząc uważnie na Rona. - Dobrze się bawicie.? - Ja to nie narzekam - stwierdził ,,śmiertelnie poważnie'' blondyn. - A ty, Potter? - Ja też nie - odpowiedział Wybraniec siląc się na powagę, choć uśmiech sam cisnął mu się na usta. - Oboje szlaban - oznajmił Weasley, a Hermiona i Pansy wybuchnęły śmiechem. Za nimi poszedł Blaise, Emma, Alex i kilku innych uczniów. Zaskoczona Granger spojrzała na Parkinson wciąż śmiejącą się. Obie zaśmiały się jeszcze głośniej widząc swój wzrok. - Granger, Parkinson, Zabini, Parker, La Rue, White, Booth i Henrie również - dodał. - Jutro o piętnastej czyścicie Izbę Pamięci - poinformował i wrócił do tłumaczenia. Hermiona i Emma cofnęły się do tyłu i usiadły obok chłopaków. *** Draco wszedł do swojego dormitorium razem z Blaisem, który od razu usiadł na łóżku. Malfoy opadł na łóżko obok przyjaciela i przymknął powieki. Po chwili Zabini uderzył go łokciem w żebra. - Jak tam mieszkanko z Granger? - zapytał Zabini, kładąc się obok blondyna. - Normalnie, a jak ma być? Granger to Granger. Wredna i nieznośna Gryfonka, która sądzi, że wie wszystko najlepiej. - Nie jest taka zła. Może faktycznie jest trochę wredna i przemądrzała, ale przynajmniej różni się od tych Twoich ,,byłych''. - Zakochałeś się? - Co?! Oszalałeś?! Ja o Tobie myślałem. - Kpisz czy o drogę pytasz? - Ale co? Nie mów, że Ci się nie podoba. - Odpuść sobie. - Dobra, nie bij. Ja tylko tak gadam. Ale jakbyś coś do niej poczuł to gadaj. - Uważaj, będziesz pierwszym, który się dowie - prychnął blondyn i podniósł się z łóżka. Draco obudził się około siódmej rano i sam zdziwił się, że zdołał wstać tak wcześnie. Nie miał ochoty na nic, jednak uporczywe burczenie w brzuchu przerywało jego rozmyślenia. Z ociąganiem wstał z łóżka i podszedł do szafy, z której wyciągnął dopasowane spodnie i koszulkę z długim rękawem. Przebrał się szybko i ruszył do łazienki. Po wykonaniu porannej toalety zszedł do Wielkiej Sali. Usiadł naprzeciwko Blaise'a, który z czystym zainteresowaniem wpatrywał się w przyjaciela. Blondyn niewzruszony miną Ślizgona zabrał się za jedzenie tostów z dżemem. - Dobra, jak chcesz to pytaj - oznajmił, na co Zabini klasnął w ręce niczym małe dziecko i uśmiechnął się. - Jaka jest? - Kto? - Ta, z którą spędziłeś noc. - Nie uderzyłeś się w główkę? - zapytał, co brunet skwitował chłodnym spojrzeniem rzuconym w jego stronę. - Nie chcesz, nie mów. Dowiem się jak się nazywa. - To ja Ci powiem. Miękka poduszka - oznajmił poważnie, na co kilku Ślizgonów siedzących najbliżej nich zaśmiało się. - Jesteś najwredniejszym człowiekiem jakiego znam. - Ja Ciebie też, Blaise bardzo lubię. Mam nadzieje, że nie znajdziesz sobie jakieś dziewczyny, bo cóż ja bym począł bez Ciebie, najdroższy przyjacielu. Jestem w zupełności pewien, że sobie bym nie poradził z tak wielką stratą. - Jesteś kretynem. Ale masz rację, nie poradziłbyś sobie beze mnie. - Chyba, że znajdę sobie jakiś dom z dala od Ciebie. - Ty masz ze mną raj na ziemi. - Oh, tak. A piekło już zamarzło, czy właśnie kończy ten proces? - zaśmiał się Malfoy, a Zabini udał obrażonego. Parkinson, która usiadła obok Blaise'a, zdziwiła się widokiem obu chłopców. ~~~○○~~~ Kolejny nudny rozdział. Obiecuję, że za dwa, trzy rozdziały zacznie się dziać znacznie więcej. Pozdrawiam, Alex_x.